Arboreta i Ogrody Botaniczne – GOŁUCHÓW (2)
Trwa odwieczne misterium odradzania się przyrody, Jej przeistaczanie się z jednej formy niezauważalnej, ulotnej, w drugą, widoczną wszem i wobec, i nam służącą.
Nie zawsze jabłko jabłkiem było, wpierw było szczere kwiecie, przedtem pienisty kwiecia cień, przedtem wiosenny sen na świecie, a najpierw – czysta miłość.
Trwa odwieczne misterium odradzania się przyrody, Jej przeistaczania się z jednej formy niezauważalnej, ulotnej, w drugą, widoczną wszem i wobec i nam służącą. Widoczny na zdjęciu ostrożeń warzywny (Cirsium oleraceum) zwany czarcim żebrem porasta brzegi gołuchowskich stawów. To typowa roślina bardzo mokrych łąk nad brzegami rzek. W kwiatostanach rozwijają się chrząszcze i motyle. Ostrożeń na Syberii był spożywany jako warzywo.
Roślina na zdj. powyżej, w kolejnym pokoleniu jest świadkiem historii tutaj się rodzącej. W połowie XIX w. hrabia Tytus Działyński działacz polityczny i mecenas sztuki w związku z nadchodzącym ślubem swojego syna Jana z Izabellą z Czartoryskich Działyńską (córką księcia Adama Jerzego Czartoryskiego) zakupił pozostałości dawnej świetności Gołuchowa, na przyszłą siedzibę nowożeńców. Małżeństwo było aranżowane i było “białe” rzecz pewnie nie do pomyślenia w naszych czasach.
Przebudowa zamku dokonana została według szkiców znanej w Europie postaci, architekta francuskiego Eugène Viollet-le-Duca. Autorem ostatecznego projektu był również Francuz, Maurycy August Ouradou. Projekt parku angielskiego to dzieło Adama Kubaszewskiego. Uwidaczniają się tu jednak pasje dendrologiczne Jana Działyńskiego. Wiele okazów rzadkich i egzotycznych drzew zawiera też późniejsze jego dokonanie w arboretum kórnickim.
Miłą niespodzianką o tej porze roku są niebieskie kwiaty dzwonka okrągłolistnego (Campanula rotundifolia) najdłużej kwitnącego spośród naszych dzwonków bo aż do października.
Nieco dalej swe słoneczne kwiaty prezentuje mlecz zwyczajny (Sonchus oleraceus). Nie należy go jednak mylić z popularnym mniszkiem lekarskim (Taraxacum officinale). Mlecz zawiera w swym soku trującą substancję goryczową.
——————————- Jesienią liście podrętwiały, lato odeszło milcząc. Ach, co tam! w palce gwiżdżę śmiało, bo pierwszym jabłkom pokraśniały nadęte ich policzki! ——————————-Na stawie młode „brzydkie kaczątko” już teraz prezentuje cechy, które w przyszłości zawiodą je do grona arystokracji wśród ptaków. Elementem wyróżniającym łabędzie wśród skrzydlatego pospólstwa jest wierność małżeńska jakiej dochowują one swemu partnerowi do kresu swych dni.
Jak wszędzie tak i w tym parku, popularne jarzębiny (Sorbus aucuparia) jesienią zadziwiają urodą swych owoców.
Vis-à-vis historycznej budowli, czerwone owoce prezentuje głóg (Crategus monogyna). Wytwarzane przez roślinę naturalne produkty, w wyniku tajemniczych przemian, w których bierze udział i słońce i ziemia, leczą nasze serca.
————————————— Co było niebem i co słońcem, usta i ciało krzepi, a oczom jasność daje lepszą. Tak się wypełnia rok jabłeczny, i na tym pieśni koniec.
Tadeusz Borowski (Kantata jabłeczna)
.
.
Wrześniowe Krajowe Dni Ogrodnika prezentują sztandarowe dzieła natury.
A obok „puszy” się wytwór rąk ludzkich. Przez wiele lat służył jak najbardziej prozaicznym celom, obecnie (na starość) jako zasłużony „mechaniczny koń” wozi nowożeńców.
„Warszawa” w prowincjonalnym Gołuchowie. To zawsze nobilituje
Historia zatoczyła swe koło. Tak jak impulsem do odbudowy gołuchowskiego zamku i stworzenia pięknego parku był ślub arystokratycznej pary tak imperatywem wręcz kategorycznym jest w naszych czasach fotograficzna sesja młodej pary w romantycznym otoczeniu wiekowej budowli.
Mnie tylko zadziwia jak te młode kobiety z odkrytymi ramionami sukien ślubnych wytrzymują ekstremalne warunki jesiennej pogody. Temperatura powietrza tego chmurnego, wrześniowego dnia nie przekraczała 10 stopni C, a para (na zdjęciu) przewijała sie tu i tam, w ciągu mej godzinnej tam bytności (!).
Już wiem – pierwsza zwrotka zamieszczonego na wstępie wiersza tłumaczy wszystko.
Natomiast czym wypełni się rok jabłeczny w przypadku tej wstępującej w życie pary – pokaże ich jesień życia.
…a uśmiech panny młodej, wyraźnie skierowany jest w stronę obiektywu innego fotografującego, uwiecznionego zresztą w blogowym wpisie Gołuchów (1)












