[...] Tam – za oknami – jest ogród i róże

Nie mogę przypomnieć już.
Ile zakląłem tych róż? [...]B. Leśmian

Pochwała aktywności

Mimo najlepszych chęci, moja aktywność na Blogu Zielarskim przez ostatnie 2 miesiące zanikła. Przyczyny prozaiczne. Nowy dostawca internetu nie wywiązał się z umowy i na podłączenie czekałem 2 tygodnie. Kolejne kilkanaście dni poświęciłem służbom medycznym, jako królik doświadczalny będąc w tym czasie pod ich kuratelą. W trakcie kuracji zbuntowałem się jeden raz, na kategoryczne polecenie rehabilitanta abym uczestniczył w zbiorowej gimnastyce. Akurat do znaczenia i potrzeby ruchu, także codziennego wysiłku, nie trzeba mnie przekonywać. W internecie i od zawsze w realu propaguję aktywny styl życia. Sam mimo wieloletnich problemów ze zdrowiem  nadal jestem aktywny i czasami siebie do tego wysiłku lekko przymuszam. I właśnie słowo kluczowe: „lekki przymus” jest tu ważne. Nic bowiem pożytecznego nie osiągniemy gdy przymus pochodzi z zewnątrz, a my wewnętrznie się z tym nie zgadzamy. Także osobisty, nadmierny nacisk na ciało, wyśrubowane normy jakie przyjmiemy nie bacząc na stan zdrowia, wiek i okoliczności życiowe, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Uznałem więc, że sam poprowadzę swoje ciało wiedząc jak ważnymi elementami są systematyczność, racjonalny wysiłek i samoobserwacja…

01_peace_22

Fot. ‘Gloria dei’ i ‘Peace’ – synonimy popularnej róży

…i spotkała mnie miła niespodzianka. Na korytarzu szpitalnym po blisko 40 latach spotkałem człowieka, który w dzieciństwie zaważył w dużym stopniu na całym moim późniejszym podejściu do istoty aktywności fizycznej, spraw rekreacji cielesnej, tak ważnych w obecnym czasie technicyzacji, motoryzacji, „macdonaldyzacji” i wielu innych cywilizacyjnych „racji”.

Pan profesor od WF-u, z „podstawówki” bo jego to spotkałem po wielu latach sam rzadko bywając w swoim rodzinnym mieście, bardzo się ucieszył, że jego uczeń, jeden z tych może nie najbardziej  utalentowanych ale na pewno z tych pilnie uczestniczących w zajęciach SKS-u, zawodach sportowych itp, przypomniał mu część jego życia zawodowego ale też pasji. Właśnie pasji. Był bowiem „pan od WF-u” nauczycielem wykonującym swój zawód z entuzjazmem, który oczywiście udzielał się nam 12- 14-latkom. I ten zapał do ruchu, wysiłku pozostał mi na całe życie, najpierw w domowej siłowni, na boisku gdzie rekreacyjnie grywałem z kolegami, a następnie w ogrodowych potyczkach z taczką, szpadlem i konewkami. Podstawową zasadą działania jaką przyjąłem już jako 20-latek, po powrocie z jednostki i ze szpitala wojskowego, to był umiar, ( łac. discretio). Umiar w rozwijaniu mięśni ale też umiar przy rozwijaniu różnych moich życiowych pasji . Kolejne przyjęte dewizy to wyczucie i optymizm.   Było o tym w poprzednim wpisie będzie też tutaj.

roze_ogrod

Fot. Mój ogród

Niepostrzeżenie szybko, minął nam kolejny, 2009 rok. Nadchodzące dni  mogą być okresem przygotowania się zarówno zewnętrznie jak i duchowo do kolejnej życiowej przemiany. Nieprzypadkowo piszę o zmianie zewnętrznej. Ciało takie jakie dostaliśmy od natury, od Stwórcy, oddziaływać może na nasze myśli, uczucia, a także pragnienia. Jeśli soma choruje albo jest blisko tej niewidzialnej dla nas granicy między zdrowiem a chorobą (większość populacji Zachodu znajduje się w tzw. szarej strefie zdrowia) to choruje także nasza psyche. I vice versa. Produkcja negatywnych myśli, hołubienie złych emocji, fatalnie wpływa na funkcjonowanie tego najdoskonalszego tworu przyrody jakim jest organizm człowieka. Czy macie takie miejsce w domu, parku, ogrodzie, na działce, w którym możecie się poczuć  zrelaksowani?

roze_ogrod2

Fot. Moje miejsce relaksu

Jak zmienić swoje ciało? Zadanie może wydać się proste gdy uświadomimy sobie, że wszystkie komórki naszego ciała  przeistaczają się kompletnie po 7 latach. Znaczy to, że my sami  jesteśmy po takim czasie innymi istotami. Jesteśmy albo nie jesteśmy. Na zmianę wpływają dostarczane do organizmu materiały budulcowe. Składniki mineralne, białko, tłuszcze itp. Lecz dostarczenie ciału pożywienia (dokładniej podanie go każdej z biliona komórek naszego organizmu) to jedna sprawa. Inną sprawą  jest to jak te produkty przemiany materii dotrą do najdalszych zakątków ustroju. Ile ich dotrze i w jakiej „kondycji”. Wiadomo, że to krwinki czerwone „przewożą” te mikro-drobiny poprzez arterie krwionośne. Pełna przemiana i zmiana jakości podstawowego tworu naszego organizmu jakim jest komórka, następuje w obecności tlenu. Jakość powietrza, którym oddychamy w każdej sekundzie życia ma więc pierwszorzędne znaczenie.

02_tulipanyxx

Fot. Dobroczynne ciepło dociera z odległości 150 mln km

Jak to jednak zrobić gdy pracujemy w zakopconej fabryce lub nasze miejsce zamieszkania to region wysoko uprzemysłowiony? Spokojnie! I to można załatwić na miarę naszych potrzeb i możliwości. Natura tak przystosowała organizm człowieka aby możliwe było usuwanie z ustroju szkodliwych, toksycznych, niepotrzebnych cząstek. Wyspecjalizowane organy nam w tym pomagają. Najważniejsze z nich to wątroba, węzły chłonne, nerki, płuca. Jednak każdy kij ma dwa końce. Jeśli będąc świadomi, zaniechamy dostarczenia pomocy ciału to nie poradzi sobie ono w „bałaganiarskim” środowisku współczesnej cywilizacji. Nagromadzenie chorób kardiologicznych w ostatnich dziesiątkach lat zaskoczyło lekarzy i naukowców. Przedstawiono plan takiego działania aby zgodnie z nim uchronić społeczeństwo od wielu tragedii: choroby wieńcowej, miażdżycy, zawałów serca, udarów mózgu itp. Media wciąż podają nam sposoby  na zmianę trybu życia i codziennego odżywiania. Zasada jest prosta. Mało się ruszasz, jesz tłusto i z nadmiarem kalorii, to możesz być potencjalnym pacjentem poradni lekarskich i szpitali albo wręcz skrócić sobie życie do 40 czy 60 lat. Nagromadzenie takich informacji spowodowało to, że część z nas uznała to za kolejną lansowaną przez media, biznes i powiązanymi z nimi naukowcami, modę.

03_ciemiernik_bialyxxx

Fot. Wiosenna radość

Przeciwnicy przepisów na kolejne nowe, zdrowe diety, które to przepisy “zalewają” łamy pism kobiecych,  podawali jako argument przeciw to, że ich przodkowie odżywiali się tłusto, niezdrowo, nie uprawiali joggingu i nie chodzili na siłownię, a mimo to żyli zdrowo, długo i…szczęśliwie. Wiadomo najtrudniej zmienić nam swoje przyzwyczajenia żywieniowe przekazywane z dziada pradziada. Przyzwyczajenie jest naszą drugą naturą. Gdybyśmy jednak żyli 100-150 lat wcześniej to wiedzielibyśmy jak ciężko fizycznie musiało pracować 70-80 % społeczeństwa. Dziś relacje odwróciły się to nie więcej niż 20 % ciężko fizycznie pracuje. Zresztą widzimy jak zautomatyzowana została praca górników, na taśmach montażowych, z jak wielu maszyn i innych udogodnień korzystają rolnicy. Wniosek z tego prosty. Dawniej pracownicy fizyczni  potrzebowali kalorycznego, a nawet tłustego jedzenia aby mieć siłę do pracy. Wysiłek mięśni mieli zapewniony, a jak ważną jest sprawą dla zdrowia trud codzienny pokaże nam poniższy przykład.

Jednym z zaleceń lekarskich dla osób, które przeszły kuracje anty-nowotworowe jest potrzeba regularnego ruchu fizycznego, który wg nich przyspieszy wyzdrowienie. Dlaczego akurat ruch, a nie jak niektórzy bystro spostrzegają,  wypoczynek czy bierne leżenie w łóżku aby „dojść do siebie” po trudach terapii, zwykle następującym  wychudzeniu, osłabieniu itp.

04_gniazdoxxx

Fot. Życie

Ruch dla zdrowia  to nie tylko mało świadome poruszanie  kończynami i całym ciałem, wylewanie potu w czasie biegu, tańca, jazdy na rowerze, zajęć na siłowni czy prac ogrodowych. Ruch to także, a nawet przede wszystkim sprawniejsze „dowożenie” potrzebnego budulca i tlenu do każdej komórki naszego ciała. Również, co rzadziej się przypomina, poruszanie tkanek organizmu, w których odbywa się nieustanny przepływ limfy. To m.in.  za sprawą układu limfatycznego „przerzucane” są i „wyrzucane” z ciała szkodliwe kancerogeny. Toksyczne odpady jakimi codziennie „częstuje” nas przemysł spożywczy, targowiska miejskie, przemysł farmaceutyczny, meblarski,  kominy fabryk, kopalń. składowiska, pokrycia dachowe i rurociągi z azbestem to wierzchołek góry lodowej. Przenikające do wód gruntowych niezmiernie nas  trujące pozostałości nawozów sztucznych, środków ochrony roślin czy herbicydów, wypływają z naszych kranów, krążą w przyrodzie niszcząc środowisko naturalne, powodując znikanie kolejnych gatunków małych zwierząt, owadów czy pożytecznych mikroorganizmów.

05_pokrzywnikxxx

Fot. Motyle – piękno kolorów i kształtów

To wszystko od 150 czy więcej już lat, funduje nam cywilizacja. Czy można  się jednak uchronić przed zalewem trucizn? Jak już wyżej napisałem jednym z ważniejszych czynników obronnych jest ruch, wysiłek mięśni (nie tylko ścięgien  i stawów) ale całych tkanek, całych partii organizmu odpowiedzialnych za przesył limfy i krwi. Kolejny, współistniejący krok to wspomożenie organizmu w naturalnym usuwaniu wszelkich szkodliwości z kancerogenami na czele. W latach 70-tych w pewnym spokojnym, górskim  rejonie Szwajcarii zauważono szokujący wzrost liczby zgonów spowodowanych zawałami serca i udarami mózgu. Było ich kilkunastokrotnie więcej niż w poprzednich dziesięcioleciach. Zastanawiało  lekarzy i naukowców to, że mieszkańcy żyli cały czas z dala od stresów codziennej cywilizacji, stresów powodowanych pośpiechem, wyczerpującą pracą ale też z dala od szkodliwych wyziewów fabryk i innych tworów nowoczesności. Ale czy na pewno od wszystkich tworów? Zauważono, analizując statystyki, że wraz z budową dróg i związanym z tym napływem zmotoryzowanych turystów, także autochtoni na dużą skalę „przygarnęli” ogromną liczbą samochodów i innych maszyn emitujących szkodliwe toksyny.

06_ziolaxxx

Fot. Zasuszone bogactwo

Nie wystarczało więc zdrowe jadło, fizyczna praca  m.in. przy odśnieżaniu przydomowych posesji, ruch na świeżym górskim powietrzu. Organizmy nie nadążały z usuwaniem toksyn z arterii krwionośnych, tkanek, płuc co skutkowało  zwiększeniem się liczby chorób kardiologicznych i częstszych niż kiedyś, nagłych zgonów osób 40-letnich i starszych. Podobne nagromadzenie nieszczęść przyniosły w zachodniej cywilizacji choroby nowotworowe. Społeczeństwa, władze, politycy niewiele robią aby określić przyczyny i co za tym idzie skonfrontować się z nimi iżby zapobiec zastraszającej pladze nowych  przypadków  licznych odmian raka trapiących młodych, starszych i niestety coraz częściej również dzieci ale… skupiają się na walce ze skutkami. Cała para idzie w rozwój infrastruktury, która ma pomóc leczyć objawy. Supernowoczesne urządzenia, kolejne generacje chemicznych leków,  kosztujące dziesiątki, a nawet setki tysięcy dolarów  terapie, które mają wydobyć z choroby nieszczęśników, uratować ich życie, rozwinęły na niespotykaną w dziejach skalę  przemysł leków i  sprzętu medycznego.

09x_brzeziny22

Fot. Rezerwat Brzeziny

Czy jednak sprawa jest tak skomplikowana i niebezpieczna aby zagrożone było chorobami nowotworowymi wg badań naukowców 1/3 populacji świata zachodniego? Czy tak jak sugerują niektórzy wszelkie informacje o szkodliwości palenia tytoniu, nadużywania alkoholu, spożywania produktów wędzonych, nieprawidłowo grilowanych, artykułów chemicznie przetworzonych z dodatkiem konserwantów, sztucznych barwników itp należy między bajki włożyć.  Na drugim biegunie znajduje się szkodliwe promieniowanie, monitorów komputerowych, komórek i ich stacji przekaźnikowych, budowanych na potęgę w miastach, emisje pyłów, gazów z kopalń, hut i fabryk, zagrożenie z powietrza i wody. Czy takie szkodliwe  oddziaływanie jest minimalne, czy nie zagraża systemom nerwowych rozwijającym się organizmów małych dzieci? Tym podobnych  przykładów ryzyka, można by mnożyć w nieskończoność. Wystarczy to by wzbudzić lęk wśród części spośród nas ale czy uczucia takie są potrzebne? Pytanie oczywiście nie ma sensu. Jak na początku wpisu zaznaczyłem wiele ze współczesnych chorób nazwanych psychosomatycznymi bierze swój początek w nagromadzonych, długotrwałych,  złych emocjach takich jak agresja, złość, nienawiść, uczucie bezradności, silny gniew, wściekłość, wrogość, zawiść, wspomniany lęk, a nawet zazdrość. Nie potrzeba więc dokładać uczucia strachu do podanej listy. Spokojnie, rozsądnie i na miarę naszych możliwości możemy podejść do tematu ochrony zdrowia naszego, naszych dzieci i bliskich aby…aby móc skutecznie działać.

08_pawik_xxx

Fot. Artyzm natury

Co możemy jeszcze robić obok utrzymania dyscypliny dla codziennego lub choćby weekendowego uprawiania rekreacji fizycznej, sportu amatorskiego, hobbistycznych zajęć na świeżym powietrzu w rodzaju pracy w ogródku czy po prostu wieczornych w szybkim tempie wykonywanych spacerów? Media pełne są wskazówek jak obronić się przed atakiem wolnych rodników napierających na nasze komórki i sprzyjających powstawaniu nowotworów, co jeść, z jakiej wody  korzystać. Jeden z nestorów krajowej fitoterapii prof. A.Ożarowski w jednym z wywiadów stwierdził, że w tych czasach, niezbędne są na każdym, naszym stole suplementy jako dodatek do codziennej diety. Powinni je przyjmować nie tylko osoby już chore ale także zdrowe, młodzi i starzy.  Przetwórstwo artykułów spożywczych, ich składowanie, transport na duże odległości,  konserwacja, pozbawia je dużej ilości potrzebnych nam składników, witamin, minerałów, enzymów i in. Z powodu ich braku w codziennym menu łatwiej zapadamy na rozmaite choroby, w tym przewlekłe i te najgroźniejsze skutkujące przedwczesnym zgonem. Nie tylko odpady chemizacji życia wnikające do organizmu ale i  rzeczywiste braki elementów budulcowych i tych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu składników, mogą doprowadzić do problemów zdrowotnych.

10_rosa_caninaxxx

Fot. Niepozorne owoce i…bogactwo substancji leczniczych

Nasza dieta powinna być urozmaicona (bardzo ważne!) i o ile to możliwe składająca się w dużej mierze z nieprzetworzonej przemysłowo żywności. Pogubić się w natłoku informacji podawanych  przez dietetyków, lekarzy czy publicystów bardzo łatwo można. Potrzebny nam jest tu zdrowy rozsądek, wypośrodkowanie racji różnych opcji, a przede wszystkim podkreślany przeze mnie już w poprzednim wpisie czynnik decydujący o udanym życiu  zwany po prostu  umiarem. O umiarze w codziennym życiu (łac. discretio) pisała w swych dziełach zielarka i mistyczka, średniowieczna  zakonnica św. Hildegarda.  Ten czynnik uważam, właściwie rozumiany i przestrzegany może nas ustrzec od licznych komplikacji zdrowotnych. Wszak pochodzimy z natury, jesteśmy jako istoty ludzkie  najwyżej wyspecjalizowanymi organizmami świata zwierzęcego ale w odróżnieniu od tych niżej położonych w hierarchii ewolucyjnej,  wykorzystujemy nasze umysły aby najadać się ponad miarę, aby wybierać wysiłek  fizyczny w pracy zawodowej i poza nią, powyżej wszelkich norm, wypijać alkohol w nadmiernych ilościach, wreszcie wprowadzać świadomie do organizmu szkodliwe substancje odurzające i toksyczne.

11_winobluszcz_xxx

Fot. Jesień to czas pokory

Tylko umiar we wszystkim co robimy, prostota i ostrożność w kwestii kulinariów mogą nam zapewnić powodzenie. Warto wrócić do odrzuconej  kiedyś intuicji w doborze pokarmów, do sprawdzania mentalnie, które z nich powodują w nas spokój, dobre samopoczucie, a które wprowadzają do psychiki chaos myśli i negatywizm uczuć. Czasem bowiem jest tak, że mamy wszystkie sprawy poukładane ze światem zewnętrznym, dobrze się odnajdujemy w życiu osobistym i zawodowym, a jednak tak jakby czegoś nam brakowało, rodzące się  idee rozumu i emocje sprawiają nam przykrość lub powodują wewnętrzne napięcia.

12_zimaxxx

Fot. Okres zimy to przerwanie aktywności życiowej

Wszystko więc zależy od właściwej gospodarki hormonami. Niestety jest  poza zasięgiem naszej świadomej woli  ingerowanie w te rewiry ustroju. Pomagają zalecane  przez fachowców techniki wschodniej relaksacji, pomaga wsparcie w religii ale tez możemy dostarczyć do układu wiele wspaniałych substancji pozyskanych ze świata przyrody. Znane od tysiącleci zioła lecznicze uspokajają, wzmacniają gruczoły kory nadnerczy, odtruwają i wzmacniają system odpornościowy.

zielarnia

Fot. Moja zielarnia

Mówiąc o subtelności w odniesieniu do przyjmowanego pożywienia, średniowieczna zielarka miała właśnie na myśli te pożyteczne siły, którymi dysponuje natura.  O równowadze stanów napięcia i stanów rozluźnienia mówiliśmy wyżej podkreślając znaczenie umiaru czyli discretio i w pracy i w spożywaniu pokarmów. W usuwaniu wszelkich szkodliwości i zanieczyszczeń  z ciała również pomoże nam przyroda. Zbyt daleko od niej odeszliśmy w porównaniu z całym światem zwierzęcym i roślinnym. Gorzej – zawłaszczone przez człowieka  rejony natury, dotychczas nieskażone, stały się wylęgarnią rozmaitych patogenów, trudnych do zwalczenia, a genetyczne manipulacje podobnie jak na początku XX w. chemizacja lecznictwa kolejnym  fatalnym błędem, który (oby tak nie było) skutkować mogą wyginięciem części naszej populacji, niektórych nieodpornych ras i  grup ludności podobnie jak dzieje się to z kolejnymi gatunkami zwierząt i roślin.

13_zaocienie_xxx

Fot. Kontrasty przyciągają…

Aby odejść choć na chwilę od tej katastroficznej wizji warto zaczerpnąć ze skarbnicy wiedzy naszych przodków, gromadzonej przez całe tysiąclecia. Jakże inaczej wyglądałby dziś nasz świat gdyby tak bezpardonowo nie odstąpiono od lecznictwa naturalnego przed z górą stu laty. Obecnie, na przełomie wieków wracamy do natury. Powikłania spowodowane skutkami ubocznymi przyjmowanych leków syntetycznych doprowadzały i doprowadzają nadal do wielu tragicznych zgonów. Przykładem choćby Vioxx lek polecany przez lekarzy jakiś czas temu  przy chorobie, która i mnie od 30 już lat nęka czyli RZS. Nagłe, niewytłumaczalne zgony na zawał serca doprowadziły do wycofaniu tej trucizny z rynku. To, że podobni do mnie “przeciętni” pacjenci nie umierali masowo na skutek zażycia lekarstwa wytłumaczyć można wysoką jego ceną i tym samym ograniczoną dostępnością.

14_wiewiorkaxxx

Fot. Zdrowa psychika,  spiżarnią życia.

Co można zrobić? Są pytania ale są także odpowiedzi. Zwrot ku naturze, zastosowanie wspomagająco i leczniczo ziół jest moim zdaniem dobrą alternatywą. Odejście od syntetyków w ogóle i na dużą skalę nie jest na tym etapie naszego rozwoju możliwe. Połączenie tych dwóch opcji winno zmienić zarówno procedury leczenia jak i doprowadzić do złagodzenia (zmiany na lepsze) procesów chorobowych w stanach przewlekłych. Najgroźniejsze z chorób czyli nowotwory ciągle oczekują na roślinne  remedia choć z drugiej strony poznany m.in. za sprawą naszego zakonnika z Peru ojca Szeligi lek z rośliny o nazwie Uncaria tomentosa, ratuje w klinikach Ameryki Południowej życie tysięcy ludzi. Dlaczego więc nie sprawdził się w świecie zachodniej cywilizacji? Na to pytanie też odpowiedzieli zielarze i lekarze naturaliści. „Zachodnia” skłonność do ekstrahowania z vilcacory niektórych substancji, a odrzucenie całej reszty, doprowadziły do tego, że jako lek produkowany przemysłowo nie ma już tak skutecznej mocy w naszym rejonie świata. Czy oczyszczanie, wyodrębnianie, usuwanie, wyrywanie z naszego życia tego co naturalne i zastępowanie sztucznym, nadmiernie przetworzonym, nieprzystającym do „zasady życia”, staje się przyczyną naszych problemów ze zdrowiem lub zakłóca  nasze prawidłowe funkcjonowanie na tej pięknej planecie jaką jest Ziemia? Jestem tego w 100% pewien.

15_pajak_rosaxxx

Fot. Zioła są pajęczyną życia – oczyszczają

W parze powinna iść wiedza  o możliwościach jakie dają nam nasze ogródki i ich okolice jeśli chodzi o uprawę i przetwarzanie zdrowych ziół, warzyw czy owoców krzewów dziko rosnących. Już niewielki powierzchniowo skrawek ziemi pozwoli nam wyprodukować pewną  ilość wspaniałych leków, darów natury. Jak zadbać o nasze zdrowie nie będą nam już mówić w mediach głupawe i często fałszujące prawdę  reklamy, a  bezduszna machina państwowej i prywatnej opieki medycznej zwana lecznictwem powszechnym oddali nas od  jej wyciągniętych macek. Zaoszczędzi nam to wielu nerwów, pieniędzy i narastających problemów. Warunek podstawowy i niezbędny naszego tutaj powodzenia to… zacząć stosować w praktyce podane powyżej, ogólne, zaczerpnięte z wielowiekowej skarbnicy wiedzy, zalecenia.

17_sundownxxx

Fot. Widok z okna

Pomocą służyć nam mogą  mistyczne przekazy   ludzi takich  jak Hildegarda z Bingen i odrzucenie materialistycznego poglądu na świat. Poglądu miałkiego, ograniczonego i pozbawionego wszelkiej nadziei. Bo nie jest tak, że to co żyje przemija bezpowrotnie, a więc  nie warte jest szczególnej ochrony czy troski.

Bądźmy zawsze pełni nadziei i z miłością odnośmy się do życia we wszelkich jego przejawach. Zachowajmy spokój w plątaninie naszych ziemskich dróg.

Uzdrowienie przyjdzie samo.

czeremcha_kwieten

Fot. Gałęzie czeremchy oplatane kolczastym echinocystem

25 grudnia 2009 – 31 stycznia 2010